| Wspomnienia Jadwigi Maurer |
|
|
Strona 1 z 4
Sprzed Zagłady Przy dworze Zagajskich Jadwiga Maurer W językoznawstwie, gałęzi wiedzy, moim zdaniem, wielce przecenionej, z której przed laty napisałam pracę doktorską, w co mnie samej trudno dziś uwierzyć, istnieje pojęcie względnej chronologii. Czyli coś wydarzyło się wcześniej lub później od czegoś innego, o czym wiemy na pewno, że się wydarzyło. Podczas lektury książek Krzysztofa Urbańskiego "Kieleccy Żydzi" i "Leksykon dziejów ludności żydowskiej Kielc", roją się w moim umyśle przeróżne manipulacje z względnej chronologii. Pamiętajmy, że ta chronologia słusznie nazywa się względna i używając jej metod łatwo się pomylić. Że znajdujemy się na pograniczu prawdy faktycznej i prawdy literackiej, błądzącej po manowcach pamięci.
Zaproszenie na sobotni obiad W 1922 r. Herszel Zagajski między ulicami Słowackiego, a Bazarową [dzisiejsza Słowackiego - przyp. red.] wzniósł dla lokatorów swoich kamienic wolno stojący dom modlitwy... (K. Urbański, "Leksykon..."6).
Od tego sobotniego obiadu, na którym mój ojciec był jeszcze kawalerem, aż do wybuchu wojny byliśmy jakby rezydentami przy dworze Zagajskich. Ze względu na ich majątek, służbę, konie, samochody, szoferów i stangretów, ich fundacje i filantropię nie waham się tu użyć określenia "dwór". Chciałam powiedzieć coś tylko o tych Zagajskich, których znałam, ale muszę zrobić wyjątek dla Mieczysława. O nim słyszałam tylko. Mieczysław był jedynym z braci, który żył na stopie milionera. Mieszkał w Warszawie, miał własny samolot. Nie widziałam go nigdy na oczy. Ale moja mama opowiadała, że Mieczysław zrobił jej kiedyś bardzo ciekawy wykład o miłości, który zakończył słowami: "Ja sam przez długie lata kochałem się w hrabinie Czarkowskiej". Moją mamę to śmieszyło, nie bardzo zresztą wiem dlaczego. Sądzę, że Mieczysław był kawalerem. Może się mylę. Henryk był żonaty, ale nie miał dzieci. Edek miał młodą żonę Dorę i córeczkę Rutkę. Dora pochodziła z warszawskiej plutokracji i była ładną i miłą "panną z dobrego domu", po maturze. Mama była z nią zaprzyjaźniona. Jeździły razem na Stadion. Dora z Rutką i panną do dzieci przyjeżdżały bryczką, a mnie i mamę zawoził tam zielony autobusik, który odjeżdżał spod parku. Zastrzelono je w sierpniu 1942 w getcie.
|
||||||
| Powrót | ||||||
| Zmieniony: Wtorek, 16 Czerwiec 2009 12:52 |

Przy dworze Zagajskich


