| Kartki z pamiętnika |
|
|
|
Sukces w Ogólnopolskim Konkursie Ewy Sikory - ucz. klasy II Liceum Ogólnokształcącego im. K. I. Gałczyńskiego w Kielcach Ogólnopolski Konkurs skierowany był dla uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Polegał na napisaniu pracy pisemnej - „Kartki z pamiętnika ukrywającego się Żyda". Jego organizatorzy to Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli i Stowarzyszenie Dzieci Holokaustu w Polsce. Patronat nad konkursem objęła Pani Minister Edukacji. Ewa Sikora - uczennica klasy II a liceum ogólnokształcącego zdobyła wyróżnienie za pracę pt. „Kartki z pamiętnika ukrywającego się Żyda Stanisława Romszajda", napisaną pod kierunkiem nauczycielki historii Doroty Batóg. W uzasadnieniu werdyktu Komisji czytamy: „Praca wyróżnia się sprawnym językiem i narracją opartą na wspomnieniach dziadka autorki". Oto fragment pamiętnika: 19 sierpnia [1942] To był najgorszy dzień mojego życia. O 6 rano zerwał nas warkot samochodów i przeraźliwe krzyki kobiet i dzieci. Wiedzieliśmy, że coś złego się dzieje. Wyjrzałem przez okno, na dworze było pełno esesmanów biegających i cały czas krzyczących. Zaczęli już wyprowadzać ludzi z mieszkań. Kazałem Szandli ubrać Chajkę i pakować nasz dobytek i kosztowności. Złote i srebrne bransoletki schowała w koku na głowie, a pierścionek włożyła do ust. Po chwili sześciu esesmanów wpadło do mieszkania. Jeszcze nigdy się tak nie bałem. Dali nam dwie minuty na spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy. Spakowaliśmy bieliznę i zioła dla Chajki. Do kieszeni włożyłem kawałek chleba. Zaczęli nas wyprowadzać z mieszkania, Najpierw Szandlę z Chajeczką, za nimi wyszedłem ja. Nic nie czułem, nic nie słyszałem oprócz przeraźliwego płaczu mojej małej córeczki. Sprawdzili nam dokumenty. Na naszych oczach zastrzelili na korytarzu ojca z synem. Chłopak miał może 15 lat. Wyszliśmy na plac, wszędzie pełno walizek i tobołków, sterty papierów. Trzymałem Szandlę za rękę, nie chciałem jej wypuścić. Nagle zaczęli nas rozdzielać. Esesman wyrwał Chajeczkę z rąk żony. Zabrali ją! Przecież ona jest chora! Nie mogłem utrzymać się na nogach. Straciłem z oczu żonę i dziecko. Nie wiedziałem, co robię, co się ze mną dzieje, gdzie jestem, szedłem z tłumem ludzi, nieprzytomny z bólu i przerażenia. Gnali nas na stację, tam stały już dla nas wagony. Usłyszałem strzały, to esesman pod ścianą zastrzelił kobiety w ciąży. To było przerażające. Niektóre z nich zasłaniały rękami brzuch, myśląc pewnie, że ochronią swoje nienarodzone jeszcze dziecko. Kilka kroków dalej zobaczyłem martwe dzieci, leżały pod murem jedne obok drugiego. Z drżącym sercem szukałem wśród nich Chajki. Dzięki Bogu nie było jej tam. Nikt nie wie, co wtedy czułem, chyba, że sam to przeżył. I nagle wyrwałem się z tłumu, wbiegłem w boczną uliczkę, słyszałem za sobą kroki i strzały, nie odwracałem się. Niewiele myśląc wskoczyłem do kanału ściekowego. Nic dla mnie nie było ważniejsze, widziałem przed sobą malutka Chajeczkę wyrywaną przez esesmana z rąk mojej żony. Co się z nimi stało? W kanale trupy, ciemność i smród. Bóg nade mną czuwał, że nie natknąłem się na esesmanów. Wyszedłem gdzieś na cichą uliczkę. Nie wiem gdzie, na pewno na aryjską stronę. Ktoś złapał mnie za ramię i szybkim krokiem poszliśmy w kierunku jakiegoś dużego budynku. Miałem ciemność przed oczami.
|
| Powrót |
| Zmieniony: Poniedziałek, 10 Sierpień 2009 12:53 |

Kartki z pamiętnika


