Start Tożsamość katolików
Tożsamość katolików PDF Drukuj
Spis treści
Tożsamość katolików
Katolicy wobec wolności
Wolność jako zagrożenie
Wolność jako szansa
Mówić językiem wolności
O Autorze
Wszystkie strony

Podczas kieleckiegio Szabatonu odbyła się sesja Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Tematem spotkania była "Tożsamość współczesnego katolika. Tożsamość współczesnego Żyda". Poniżej zamieszczamy tekst wystąpienia Zbigniewa Nosowskiego, redaktora naczelnego miesięcznika "Więź".

 

Zbigniew Nosowski

 

Tożsamość świeckich katolików w Polsce,

czyli o współczesnych polskich katolicyzmach

 

Mam mówić o współczesnej tożsamości świeckich katolików w Polsce. Nie ma jednak jednej takiej tożsamości. Dlatego będę właściwie mówił o polskich katolicyzmach - w liczbie mnogiej. A w sposób szczególny skoncentruję się na różnych postawach polskich katolików wobec wolności. Wolność bowiem to wartość przez Polaków bardzo wysoko ceniona, a zmiany relacji między Kościołem a wolnością dobrze obrazują polskie przemiany ostatnich trzydziestu lat.

Pamiętam lata osiemdziesiąte. Stan wojenny to czas doświadczenia, że właśnie w Kościele jesteśmy wolni. W tym okresie Kościół stał się przestrzenią wolności. To Kościół dawał wolność, jaką odbierała Polakom partia komunistyczna. Pod obszernymi „skrzydłami" Kościoła znajdowało się wówczas miejsce na wszelkiego typu niezależne inicjatywy - występowali tu aktorzy, którzy bojkotowali państwową telewizję; prezentowano filmy, których nie można było oglądać w kinach; artyści najpełniej wyrażali swoją ekspresję twórczą, tworząc nowatorskie dzieła sakralne; były nawet „mówione gazety", podczas których niezależni dziennikarze informowali parafian o „zakazanych" wydarzeniach i komentowali je. W świecie, w którym nie było wolności, oazą wolności stał się Kościół.

Ale pamiętam też początek lat dziewięćdziesiątych. Wahadło przechyliło się wówczas w druga stronę - dla znaczącej części opinii publicznej, nawet niektórych wybitnych intelektualistów, Kościół szybko stał się największym zagrożeniem ludzkiej wolności. Kościół przecież ogranicza, nie pozwala, zakazuje i ma za złe. Wykrzyczenie tego przekonania w publicystyce uznawano za odważne złamanie tabu i wielkie odkrycie intelektualne. W poprzedniej dekadzie, pomijając oficjalną propagandę, Kościoła właściwie nie krytykowano (bo był po stronie wolności), teraz okazało się, że Kościół stanął przeciwko ludzkiej wolności, że narzuca ludziom swoją ideologię, że usiłuje zastąpić czerwony totalitaryzm czarnym, że wchodzi albo przynajmniej zagląda nam do łóżek, że nie rozumie współczesnego świata, że nie umie dostosować się do społeczeństwa pluralistycznego...

Nastąpiło wtedy zderzenie dwóch koncepcji wolności. Z jednej strony Kościół bezradnie przypominał, że wolność oznacza konieczność wymagania przede wszystkim od samego siebie; że wolność negatywna nie wystarcza, bo to za mało być wolnym „od...", trzeba jeszcze umieć być wolnym „do..."; że „prawdziwa wolność" to umiejętność wybierania dobra... A z drugiej strony znacząca część społeczeństwa, w tym elit intelektualnych, zachowywała się i myślała jak człowiek świeżo uwolniony z więzienia, który musi gwałtownie używać (także: nadużywać) swojej odzyskanej wolności. Dla tej grupy Polaków kościelne pojęcie „prawdziwej wolności" nie miało żadnego sensu: wolność to wolność, nie ma wolności bardziej i mniej prawdziwej. Jedyna wolność „prawdziwa" to wolność niczym nieskrępowana, swoboda czynienia czegokolwiek. Kościół się z tym nie godzi, czytaj: jest wrogiem wolności. Koniec, kropka!

 

 



Powrót
Zmieniony: Poniedziałek, 26 Październik 2009 13:16
 
Hits : 220172